Czy można się odchudzać i nie zwariować?

Nadwaga to niestety coraz bardziej powszechny problem naszych czasów. Szybki tryb życia, stres, brak czasu, złe nawyki sprawiają, że jemy byle jak i byle co. Przecież wygodniej nie zjeść śniadania i kupić sobie coś na mieście w drodze do pracy, na obiad zamówić pizzę, a wieczorem przekąsić czipsy popijając jakimś przesłodzonym napojem. Według Narodowego Instytutu Zdrowia ponad połowa dorosłych Polaków ma nadwagę (z czego 46% stanowią kobiety i aż 63% mężczyźni). Z roku na rok te statystyki są coraz gorsze. Prawda jest okrutna – stajemy się społeczeństwem grubasów.

Wszystko ma swój początek, nadwaga nie jest wadą wrodzoną ani nie jest dziedziczna. U niektórych osób jest to problem związany z chorobą, jednak u zdecydowanej większości nadmiarowe kilogramy są uwarunkowane czynnikami środowiskowymi. Przytoczyć można przykład szczupłego Azjaty, który całe życie żywił się nisko przetworzonymi produktami roślinnymi, po czym przeprowadził się do USA, gdzie królują fast foody, a jego waga zaczęła rosnąć, mimo tego, że geny się nie zmieniły. Otyłe osoby tłumaczą się „grubymi kośćmi” lub wmawiają sobie, że u nich to rodzinne. W rzeczywistości jedyne co jest u nich rodzinne, to złe przyzwyczajenia. To rodzice, którzy są odpowiedzialni za ukształtowanie nawyków żywieniowych dziecka, często nieświadomie doprowadzają do tego, że staje się ono małym słodkim grubaskiem, a po latach nieszczęśliwym dorosłym w rozmiarze XXL.

W międzyczasie takie dziecko idzie do szkoły, gdzie staje z góry na przegranej pozycji, bo przecież nikt nie lubi grubasów – na pewno wiesz, że dzieci potrafią być bezlitosne. W-F staje się męczarnią i co gorsza, zniechęca do sportu na całe życie. W przerwie między lekcjami dzieciak wybiera się na stołówkę, gdzie bez wątpienia dostanie kawałek mięsa, ziemniaki i odrobinę surówki. Następnie w szkolnym sklepiku za otrzymane kieszonkowe zakupi czipsy i kolę. Po przerwie na lekcji przyrody dowie się jak ważne jest białko w zdrowej diecie  oraz dlaczego należy pić mleko. Grube dziecko prawdopodobnie stanie się grubym dorosłym,  który sam musi uporać się ze swoim problemem. Może kiedyś będzie miało własne dzieci i historia zatoczy koło.

Jestem studentem. Wśród moich rówieśników szczupłe i wysportowane osoby to niestety rzadkość. Większość, mimo młodego wieku, ma już zaokrąglone brzuszki, pychole i solidne podgardla ukryte pod kilkudniowym zarostem. Każdy wie, jak wygląda standardowa studencka dieta – piwo, zupki błyskawiczne, gotowanie parówek w bezprzewodowym czajniku, posiłki ze słoików odgrzewane w mikrofali. Ciężko wziąć się w garść i zacząć prowadzić zdrowy tryb życia, czasami obowiązki potrafią przytłoczyć. Zajęcia od rana do wieczora, nauka w domu, stres. Jednak po studiach niewiele ulegnie zmianie. Praca na pełen etat, głównie przy komputerze, nie pomoże w zmianie nawyków. Z roku na rok problem będzie nabierał coraz to większej wagi.

Osobom z nadwagą często nie brakuje motywacji, w końcu wszyscy chcą dobrze wyglądać (choć może nie wszyscy chcą się do tego przyznać). Nadchodzi w końcu taki moment, że postanawiają zmienić swoje życie, jednak kosztuje ich to wiele wysiłku i wyrzeczeń.  Zaczynają chodzić na siłownie, ciężko trenują, przechodzą na dietę. Sprawę dodatkowo utrudnia fakt, że ze wszystkich stron bombardowani są sprzecznymi informacjami. Wystarczy na chwilę włączyć telewizor, gdzie pomiędzy reklamami herbatek na odchudzanie, zobaczymy mięso, mleko i słodycze, a następnie tabletki na zaparcia i ból wątroby oraz suplementy diety polecane przez „prawdziwych” lekarzy.

Coraz to nowe i „skuteczniejsze” diety powodują, że osoby, które chcą pozbyć się nadwagi, podejmują się drastycznych i często nieskutecznych sposobów osiągnięcia zamierzonego celu. Głodzą się, liczą kalorie, wydają dużo pieniędzy (suplementy, spalacze tłuszczu, dietetycy, trenerzy).  Co najgorsze, często są tak zdesperowani, że chcą schudnąć za wszelką cenę. Nawet kosztem zdrowia.

Jednego dnia dowiemy się, że najlepsza jest dieta wysokobiałkowa po to, by drugiego przekonać się, że tylko niskowęglowodanowa zagwarantuje nam sukces. Efekt jo-jo i nieudane próby schudnięcia, sprawiają, że przestajemy wierzyć w siebie, czujemy się bezradni i wracamy do starych,  zgubnych nawków. Statystyki zdają się potwierdzać ten fakt, jak podaje American Society for Clinical Nutrition aż 8 na 10 odchudzających się osób wraca do swojej pierwotnej wagi, a nierzadko tyje jeszcze bardziej. Nasuwa się z tego prosty wniosek: dieta która miała pomóc w walce z nadwagą, jest jej przyczyną.

Panujący chaos informacyjny powoduje, że ciężko znaleźć rzetelne informacje dotyczące zdrowego odżywiania. W dzisiejszych czasach każdy rozpoczyna poszukiwania w internecie, jednak nie każdy potrafi właściwie ocenić wiarygodność tego, co tam znajdzie. Co stronę można przeczytać o coraz to bardziej innowacyjnych odkryciach na temat zdrowia, które często zależą od reklamodawców danego portalu. Ponadto większość informacji jest kopiowana z innych witryn, tylko po to, by zwiększać ruch i zyski. Nie spodziewaj się wiarygodności pod artykułem dotyczącym wpływu danego produktu na zdrowie, pod którym nie znajdziesz rzetelnych źródeł. Każdy może coś tam sobie napisać i opublikować, równie dobrze możesz właśnie być na takiej stronie.

Cenny czas mija, a ty przeglądasz dziesiątki witryn poszukując tego, co jest prawdą a co nie. W ostateczności jesteś zdezorientowany i stwierdzasz, że w sieci nie znajdziesz przekonujących cię informacji. Wybierasz się więc do księgarni, bo skoro ktoś napisał książkę, to z pewnością posiada odpowiednią wiedzę i wie o czym mówi.  Od razu kierujesz się  do działu „Dieta i Zdrowie”, docierasz do regału i  załamujesz ręce. Nie wiesz za co się brać, każda książka opisuje inną cudowną dietę, nierzadko w zaleceniach przecząc pozostałym pozycjom na półce.

Wracając  do domu zgłodniałeś i akurat przechodzisz koło jakiejś restauracji. Patrzysz na szyld i oczom nie wierzysz, to McDonald!  Czerwony ostrzegawczy kolor zniknął. Do wejścia zachęca przyjemne dla oka zielone logo. Zmianie uległo także menu – w ofercie pojawiły się sałatki, a do każdej kanapki dodawana jest zielenina.  Wszystko wygląda apetycznie i świeżo. Automatycznie nasuwa skojarzenia ze zdrowiem i ekologią. I o to właśnie chodzi.  Zamieszać ludziom w głowach jeszcze bardziej. Niezależnie jednak od wystroju wnętrz i zewnętrz, hamburger pozostaje hamburgerem. I nie ma nic wspólnego ze zdrową dietą.

By admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.