grudnia
09
2008
0

Koń - unikanie kopinięcia, bezpieczne prowadzenie, czyszczenie, wchodzenie do boksu.

Pewnego letniego dnia czyściłem konia. Atmosfera była senna. Wokół brzęczały owady. Konik co pewien czas odganiał się od nich. Pech chciał, że mucha latała koniowi pod brzuchem. On machnął nogą. Nie trafił w muchę, ale w moje udo. Skurcz przeszedł mi po kilku minutach, ale wielki siniec zniknął dopiero po kilku dniach…

Koń jest znacznie większy i silniejszy od Ciebie. Musi tak być, gdyż w przeciwnym razie nie miałby siły Ciebie nosić na swoim grzbiecie. Ma to jednak tę wadę, że nawet niechcący może wyrządzić Ci krzywdę.
Jak uniknąć kopnięcia, bezpiecznie prowadzić, wejść do boksu, czyścić konia?
Oto klika praktycznych rad:

  • Nie podchodź do konia od tyłu. Nie przechodź za jego zadem. Koń może się Ciebie przestraszyć i kopnąć tylną nogą.
  • Jeżeli koń stoi w boksie lub na stanowisku tyłem do Ciebie zawołaj go po imieniu i poczekaj, aż odwróci głowę. Wejdź dopiero, gdy upewnisz się, że Ciebie widzi.
  • Nie pojawiaj się przy koniu znienacka. Może spać (konie śpią na stojąco) i przestraszyć się.
  • Czyszcząc czy ubierając konia mów do niego, aby na podstawie dźwięku lokalizował Twoje położenie.
  • Nie łap konia znienacka za kończyny. Połóż dłoń na jego boku i przesuwaj wolno w kierunku do kopyta. Koń nie będzie zaskoczony.
  • Aby koń podniósł nogę do czyszczenia nie siłuj się z nim. Pochyl się i oprzyj o konia. Powiedz Noga.
  • Gdy koń zrobi to co od niego oczkujesz, pochwal go przyjaznym głosem.
  • Konie są przyzwyczajone, że większość czynności przy nich wykonywanych jest z lewej strony.
  • Jeśli koń będzie Ciebie przypierał do muru, straszył zębami natychmiast powiedz szorstkim głosem Nie wolno!
  • Aby koń przesunął się powiedz Na bok lub popchnij go palcem w stronę, w którą chcesz, aby się przesunął.
  • Koń od początku kontaktów z Tobą będzie ustalał kto ma kogo słuchać. Nie pozwól mu się wyprzedzić, aby to on prowadził Ciebie. Jeśli mu na to pozwolisz jest bardzo prawdopodobne, że w czasie jazdy też będzie próbował chodzić według swego uznania.
listopada
10
2008
0

Przysłowia o Koniach i Jeźdźcach. Proverbs about Horses and Riders.

  1. (…) and the God took a handful of southerly wind, blew His breath over it and create the horse. ~ Bedouin Legend – (…) Bóg wziął w dłoń powiew południowego wiatru, dmuchnął nań i stworzył konia. ~ Legenda beduińska
  2. A good horse needs a good rider, or else they will soon bid farewell form each other. – Dobry koń wymaga dobrego jeźdźca, inaczej wkrótce się rozstaną.
  3. A horse aleady knows how to be a horse; a rider has to learn how to become a rider… – Koń od razu wie jak być koniem; człowiek musi się uczyć, aby zostać jeźdźcem.
  4. A horse may stumble though he has four legs. – Koń ma cztery nogi i też się potknie.
  5. A horse without a rider is still a horse; a rider without a horse is no longer a rider. – Koń bez jeźdźca jest w dalszym ciągu koniem; jeździec bez konia nie jest jeźdźcem.
  6. A soldier on a good horse will win fame and bread. – Żołnierz na dobrym koniu zdobywa sławę i chleb.
  7. A woman’s place is on a horse. – Miejsce kobiety jest w siodle.
  8. All I pay my psychiatrist is cost of feed and hay, and he’ll listen to me any day! – Płacę memu psychiatrze tylko tylko za owies i siano, a on słucha mnie każdego dnia.
  9. Always drink upstream from the herd. – Zawsze pij wodę powyżej stada.
  10. Anyone who says they made a small fortune in the horse business probably started with a large fortune. – Jeżeli ktoś mówi, że nieco zarobił na koniach, prawdopodobnie na początku musiał zainwestować krocie.
  11. At times on a horse, at times under a horse. – Raz na wozie, raz pod wozem.
  12. Be wary of the horse with a sense of humor. – Strzeż się koni z poczuciem humoru.
  13. Care, and not fine stables, makes a good horse. – Nie piękna stajnia, ale serdeczna opieka czyni dobrego konia.
  14. Don’t cross the ford on a garron of a horse. – Na złej szkapie brodu nie próbuj.
  15. Don’t look a gift horse in the mouth. – Darowanemu koniowi w zęby nie zaglądaj.
  16. Don’t ride into battle on a black charger. – Na wronym koniu nie jedź do boju.
  17. Don’t you ever whip a fast horse. – Konia rączego chłostać nie należy.
  18. His hooves pound the beat, your heart sings the song. – Jego kopyta wybijają rytm, twoje serce śpiewa pieśń.
  19. Hold your stallion and push forward your gelding. – Ogiera powściągać, wałacha zaś popychać trzeba.
  20. Horse, lady and wine need plenty of caretaking. – Koń, panna i wino wielkiego ochędówstwa potrzebują.
  21. HYHYHY = Have you Hugged Your Horse Yet? – CPSJK = Czy Pogłaskałeś Już Swojego Konika?
  22. I chose me a horse with rich tail and mane, whose father was a thunder and mother a flame. The proud he carried with pride, the old – with respect, the hushed – with care and strong – with zest… – Wybrałem sobie rumaka z bujnym ogonem i grzywą, którego ojciec był piorunem, a matka płomieniem. Dumnego niósł dumnie, starego – z szacunkiem, spokojnego – opiekuńczo i silnego – z zapałem…
  23. If a horse knew his strength, no one would dare to sit on his back. – Gdyby koń o swoje sile wiedział, żaden by na nim nie usiedział.
  24. In riding a horse borrow freedom. – Jazda kona to chwile zapożyczonej wolności.
  25. Iron coat – iron horse. – Żelazna maść – żelazny koń.
  26. My husband said if I go riding again, he is going to leave me. Huh, I’m going to miss him! – Mój mąż mówi, że jeśli znów będę jeździła konno, to się ze mną rozwiedzie. Cóż, będzie mi go brakowało!
  27. Never send a pony to do a horse’s job. – Nie wysyłaj kucyka do końskiej pracy.
  28. Nobody buys a horse for his coat, only for his virtue. – Nie kupuj konia z maści, ale z cnoty.
  29. Not everybody borne in stable is a horse. – Nie każdy jest koniem, kto się w stajni urodził.
  30. One must know what and how the horse feels to be a great rider even if one has never ridden. – Doskonały jeździec wie co koń myśli i czuje, choćby nigdy w siodle nie siedział.
  31. People on horses look better than they are. People in cars look worse than they are. – Ludzie na koniach wyglądają lepiej niż w rzeczywistości. Ludzie w samochodach wyglądają gorzej niż w rzeczywistości.
  32. Remember… Don’t squath with yer spurs on. – Pamiętaj!… Nie kucaj w ostrogach.
  33. Riding turns “I wish” into “I can”. – Zacznij jeździć konno, a przekonasz się, że “chcieć to móc”.
  34. Riding: the art of keeping a horse between you and the ground. – Jazda konna: sztuka utrzymywania konia między sobą, a ziemią.
  35. Surgeons General Warning: Horses are expensive, addictive, and may impair the ability to use common sense. – Ministerstwo Zdrowia ostrzega: Konie są kosztowne, powodują uzależnienie i mogą zaburzyć zdolność posługiwania się zdrowym rozsądkiem.
  36. The horse does harm only when man’s anger and stupidity change his nature. – Koń czyni zło tylko wtedy, kiedy człowiek swoją złością i głupotą zmieni jego naturę.
  37. The more I know men, the more I love my horse. – Im lepiej poznaję ludzi, tym bardziej kocham mojego konia.
  38. There are times when you can trust a horse, times when you can’t, and times when you have to. – Są takie chwile kiedy możesz zaufać koniowi, chwile gdy nie możesz mu ufać i chwile gdy musisz mu ufać.
  39. There is no secret so close as that between a rider and his horse. – Nie ma większych sekretów niż te pomiędzy jeźdźcem, a koniem.
listopada
03
2008
0

Koń według Stanisława Ligonia

Kilka wskazówek po czym rozpoznać konia. Opis pochodzi z książki Stanisława Ligonia “Bery i bojki śląskie” (ISBN 83-85264-52-3)

Koń należy do zwierząt domowych, jak gęś, kokot, kura, gołąb i płoscyce, chociożki mało kiery mo konia w doma, chyba że ten istny jest kuczerem, głównym dyrektorem abo szergom.

Jak wszystkie zwierzęta domowe koń noleży do zwierząt pożytecznych, bo dowo człowiekowi zarobek, chocioż mu nie dowo mlyka.

Koń jest długi i mo na samym przodku gowa, kiero sie nazywo końsko gowa abo łeb. We łebie po łobuch stronach mo koń łocy, kiere som zawsze ślepe, skiż cego nosi koń bryle ze skóry, przez kiere jeszce mniej widzi , jak przed tym.

Koń, kiery jest ślepy na łocy, widzi z przodku tak samo, co i ze zadku.

Koń nie mo kudłów na łebie, a jeno na karku i tym sie rózni łod człowieka.

W gębie nosi koń zęby jak cłowiek, po kierych się poznowo cy koń jest satry, cy młody.

Koń mo z wierchu pukiel (cyli - jak rechtór padają - grzbiet), kiery sie ciągnie bez całygo aż do zadku, a jest na to, aby na nim mogło się rajtować. Ten pukiel jest zawsze bardzo chudy i łostry i lotego trza mu zawsze przywiązać siodło abo rubo deka, żeby sie tyn, co rajtuje na nim, nie łozłupoł na poły.

Na kożdym końcu mo koń jedna szłapa, do kupy śtyry, z kierych jedna zawsze jest popsuto i zawsze musi lotać na trzech abo na jednej. Zadnią szłapą koń świto, na co trza bardzo dować pozór, bo to jest niezdrowe.

Na samym zadku mo koń łogon, z kierego sie robi materace abo pędzle, a kierym se koń może huśtać abo łodganiać muchy.

Między łogonem a łebem mieści sie cały koń.

Mo łon po bokach wystające ziebra, kierych nie śmie widzieć, aby nie umar ze strachu, że jest takich chudy. Skiż tego dowo mu sie na ślypie bryle.
Z konia robi sie wusztliki końskie. Używo go sie tyż do rajtowanio i zaprzęganio, ale coraz maniej, bo ludzie wolą terozki jechać na kole abo na autoku.

Jeśli koń jest rodzaju żeńskiego, to pado sie na niego kobyła abo śkapa, cego jednak łozpoznać nie idzie, bo koń męski wyglądo tak samo jak koń babski, kiery nie nosi kiecek.

Koń jest stworzyniem bardzo dobrym i pożytecznym, coż z tego, kiej go jest coroz to maniej, a to skiż tego że go ludzie coroz to więcej zeżyrają.

Koń je trowa, siecka abo łowies. Piwa ani gorzołki nie pije.

Cytać tyż nie poradzi, bo nie potrzebuje chodzić do szkoły.”

Written by admin in: Humor | Tagi:, , ,
października
14
2008
0

Zaklęci przez konie

Jedna, druga, trzecia kawa, ciągłe spojrzenia na zegarek, pikanie komórki. Tak wygląda dzień większości z nas. Znów spojrzenie na zegarek 15-ta. Uff! Na kilka godzin wszystko idzie w zapomnienie. Jeszcze obiad i jedziemy do Koni. Już po drodze staramy się wyobrazić co będziemy robić.

Przyjechaliśmy. Dostajemy swoje przydziały. Najbardziej lubię, gdy przyprowadzamy je z wybiegu. W lecie pachną słońcem i wiatrem.

Codzienna gonitwa zostaje gdzieś daleko. W innym świecie. Wielki zwierzak stoi spokojnie. Pozwala się czyścić, podnosi nogi, choć ma tyle siły, że jednym kopnięciem może odrzucić krzątającą się koło niego istotę na kilka metrów. Ten spokój udziela się nam. W spojrzeniu konia jest łagodność i siła. Siła, którą czerpie żyjąc w harmonii z przyrodą. Chyba po to Konie są.  Aby przypominać nam o życiu w zgodnie z naturą.

Doświadczyliście czegoś takiego? A czy wydawało się Wam, że koń coś chce powiedzieć tylko nie może? Nie chodzi mi o pełne znużenia „Złaź ze mnie grubasie”, ale chęć przekazania jakiś emocji.

O tych co na górze
Wraz z upływem czasu spędzanego na końskim grzbiecie, krystalizują się dwa typy hobbistów: miłośnicy jazdy (najważniejsza jest jazda), miłośnicy koni (mogą nie jeździć, ale istotny jest kontakt z zwierzakiem, czyszczenie, pielęgnacja itp.).

Oczywiście istnieją również „mieszanki”.

Są ludzie, którzy lubią jeździć, robią to dobrze, ale twierdzą, że konie śmierdzą. Obsługę pojazdu zlecają pracownikom stajni.

My uważamy, że konie pachną. Nie katujemy bliźnich chodzeniem do szkoły czy pracy w ubrankach po jeździe, ale zapach konia sprawia nam autentyczną przyjemność.

Zaklinanie koni
Kiedyś byliśmy tydzień u znajomego na wsi. Pan ma ponad 70 lat. Mieszka z 5 końmi i dwoma psami. W zamian za noclegi robiliśmy wszystko przy koniach. Wychowywałem się w mieście i zwierząt bałem się. Ponieważ miałem kontakt ze zwierzakami przez cały dzień, mogłem je obserwować. Później wyczytałem, że konia nie wolno traktować jak człowieka. Trzeba być dla niego „przewodnikiem stada”. Czasami - niestety - skarcić.

Druga mądrość. Koń w stanie zagrożenia nie myśli. Przez wieki wytworzył się w nim odruch - coś mnie niepokoi - uciekam. Może to być rowerzysta, który wyłoni się na zakręcie drogi, dźwięk silnika ciągnika, folia leżąca w lesie bez ruchu, która koń ujrzy kątem oka. Nie robią tego złośliwie. Tak jak człowiek “spina” się, gdy czuje się niepewnie, tak koń ucieka. Czasami bez jeźdźca.

Warto obserwować uszy konia. Gdy kładzie je “po sobie” jest zły, zaniepokojony. Pomaga poklepanie, powiedzenie czegoś spokojnym głosem. Uszy wracają do pionu, a my możemy sobie pogratulować. Udało się uniknąć kolejnej “gleby”.

Dla kogo ten luksus?
Własny koń to kosztowna przyjemność. Zakup (rekreacyjny 4…6 tys zł, sportowy 15…20 tys zł, wyczynowy….). Do tego dochodzi utrzymanie i koszty opieki weterynaryjnej (odrobaczanie, podkuwanie i ew. urazy). To minusy.

A plusy? Nie ma wtedy zmarnowanych 15 minut jazdy na przyzwyczajanie się do konia. Każdy koń jest inny. Gdy jeździec i koń się znają łatwiej się dopasować.

Można również korzystać z koni właścicieli stajni. Stali klienci maja przywilej — każde z nas jeździ na koniach, podobnych do siebie. Żona lubi konie delikatne, ja lubię ciężkie i szerokie, syn uwielbia koniki polskie. Takie rozwiązanie jest nieco mniej komfortowe, ale tańsze. Godzina jazdy kosztuje poniżej 30 złotych. Taką sumę już łatwiej odłożyć niż kilka tysięcy.

Bariera wiekowa
Hm… właściwie nie istnieje. Jeździmy rodzinnie. Rodzice przed 40-tką i syn w wieku 12 lat. Na co dzień zdarzają się różnice zdań, ale wszystko niknie, łagodnieje, gdy mowa jest o koniach. Tygodniowy rozkład zajęć jest podporządkowany temu, aby dwa razy w tygodniu być w stajni. I nie ma problemów, z lekcjami, obowiązkami w pracy. Okazuje się, że wszystko udaje się zorganizować.

Wspólne wakacje
Na rajd wybraliśmy się w Bieszczady - wieś Przysłup, pomiędzy Cisną i Wetliną. Przez trzy dni jeździliśmy po okolicy i wracaliśmy do Przysłupia.

Przed oberżą "Biesisko"

Przed oberżą "Biesisko"

26.VI wyruszylismy w świat. Pojechaliśmy do Małej Rawki (nocleg). Potem do Jaworca (nocleg) i wróciliśmy do Przysłupia. 29.VI był dzień dobroci dla koni. Padał deszcz i zwierzaki miały wolne. 30.VI pożegnalny galop, a 1.VII już do pracy.

Konie co 2...3 godziny muszą odpocząć. Jeźdźcy też.

Było rewelacyjnie. Każdy miał swojego konia. Opiekowaliśmy się nimi. Po trzech dniach sprzątania, karmienia, pojenia, szczotkowania konie zaakceptowały nas i zaczęły się łasić. Usiłowały na swój sposób okazywać radość i lizać nas Parę razy im się to udało - a niech się cieszą.

Droga po horyzont. Po to są konie.

Tygodniowe jazdy były bez obrażeń. Zarówno po stronie jeźdźców jak i koni. Prowadził nas Krzyś. Właściciel oberży Biesisko. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Miłośnik książek podróżniczych. Z wykształcenia nawigator okrętów. Pracował w Austrii, Kanadzie. Chciał kupić jacht i wozić nim ludzi po świecie. Ale poznał Martę. Malarkę i konserwatora sztuki. Kupili sklep GS-u, wyremontowali i starają się ożywiać Bieszczady swoimi pomysłami. Wraz z innymi złoczyńcami organizują napady na kolejkę na tracie Cisna - Wetlina. Szczególnie cieszy się to powodzeniem u firm.

W poszukiwaniu drogi do Przysłupia

Wyjazdy na 2… 3 godziny obfitują w zmiany prędkości. Rajd to 90% stępa. Czasami pod gorę konie same przechodzą do galopu.
Nie było problemów z tym, że każdy członek rodziny chce w wakacje robić coś innego. Zajmujemy się zwierzakami, obserwujemy krajobraz z końskiego grzbietu. Po kilku godzinach na powietrzu jest ochota tylko na kolację, prysznic i sen.

Jak najlepiej zwiedzać Bieszczady? Konno!

Wakacje w siodle zrobiły swoje. Zaraz po powrocie z gór mieliśmy jazdę. Do tej pory na hasło volta w galopie reagowałem gęsią skórką na plecach. Teraz były volty z uśmiechem na twarzy.

Jeszcze nie tak dawno złościł mnie oddech Etyki, który czułem na plecach. Oczyma wyobraźni widziałem jakieś karambole, kłębowisko ludzkich i końskich ciał. A teraz - a niech sobie jeździ za mną.

Styl życia
Pierwszy zaczął jeździć syn. Pięć lat temu był na wczasach w uroczych Jaworkach, gdzie uczono „miastowych” jeździć na koniu. Pojechał na 15 minutowy spacer, na koniu prowadzonym za uzdę przez instruktorkę. Tak mu się spodobało, że kilka dni chciał powtórzyć atrakcję. A potem już chodził na lekcje każdego dnia.

Kilka lat później zawiozłem syna na lekcję. Okazało się, że jeden z jeźdźców się nie zjawił. Był wolny koń. Właściciel zarządził „Syn będzie jeździł, a tata nie? Wsiadaj!”. I znalazłem się dwa metry nad ziemią, na czymś co ciągle się gibało na boki, a ja zupełnie nie wiedziałem jak tym kierować. Teraz wiem, że ogier najzwyczajniej nie przejmował się mną i skubał sobie trawę. „Gibanie” było spowodowane wyciąganiem szyi do kolejnych kępek. Po kwadransie zsadzili mnie z konia. Ale spodobało mi się. Było tak strasznie i nic mi się nie stało. Potem chciałem spróbować jeszcze raz.

W taki sposób człowiek staje się stracony dla świata. Myśli tylko o jednym – jak odłożyć na jazdę i znaleźć na nią czas.

Ma to i swoje plusy. Nastolatków koniowanie równie mocno absorbuje. Raczej nie mają wtedy czasu i chęci na próbowanie alkoholu, narkotyków. Gdy na obozie od rana do wieczora zajmują się końmi, ćwiczą jazdę to również starcza im atrakcji i wieczorem z łóżek dobiega głośne chrapanie.

A dorośli? Owszem są stajnie, gdzie przez cały dzień popijane jest piwko, upadek z konia jest powodem do spadowego. Przed wyborem stajni, organizatorów wakacji warto zapoznać się z opinią innych jeźdźców. W końcu tym osobom powierza się swoje zdrowie, a być może i życie.

Dla nas nauka jazdy konnej była motywacją do zrzucenia kilkunastu kilogramów. Brzusio, który nie zawadzał w pracy, okazał się balastem podczas wdrapywania na konia, skoków.

Żona miała dwa poważne upadki. Po pierwszym bała się wsiąść na konia przez kilka miesięcy. Oswajała się znów z rumakiem podczas jazdy na lonży. Po drugim spędziła tydzień w szpitalu. W drugim dniu pobytu zażyczyła sobie, aby jej przywieźć “Konia Polskiego”.

Ja też miałem poważny wypadek. Gdy byłem cały obolały zastanawiałem się – a po co mi te konie, czy ja nie mogę chodzić spokojnie po ziemi? Dwa tygodnie po tym jak mnie zdjęli z drzewa jeździłem do stajni, żeby popatrzeć na konie.

Nie pisałem tego, żeby Was straszyć. Koń to bardzo silne zwierze. A koniowanie czasami ma drugą, ciemniejszą stronę.

Alkohol? Widzenie świata po jednym głębszym nie jest w naszym stylu. Wrażeń podczas jazdy jest tak wiele, że szkoda marnować te cudowne chwile zaburzaniem doznań.

Osoby nieprzygotowane łatwiej spotykają nieszczęścia. Staramy się codziennie znaleźć czas na pół godziny jady na rowerze (przed TV, ha! ha! ale opór ustawiony na max), naciągania i wyciągania. Niby to nie wiele, ale dzięki systematycznie wykonywanym ćwiczeniom, gdy kilka razy koń przed przeszkodą zmienił zdanie na temat skonu zawiśliśmy nad szyją konia, ale wróciliśmy na siodło.

Hippika to nie tylko wyczyn. To, że mamy prawo jazdy nie oznacza, że musimy startować w zawodach, ścigać się na jezdni. Tak samo z końmi. Nauka jazdy na parkurze to takie końskie prawo jazdy. Umiemy manewrować, zatrzymać się. Ale to wcale nie oznacza, że mamy zamiar z kimś się porównywać być gdzieś zaszufladkowanym. Robimy to tylko dla przyjemności.

To chyba najwyższa pora, aby podziękować instruktorom z Jaworek, Aleksandowa i Przysłupia za bezpieczne odkrycie przed nami tego cudownego świata.

Ten tekst powstał 23 sierpnia 2002 roku za namową Pani Anny Doboszyńskiej.

Witold Wrotek

Powered by WordPress | Aeros Theme | TheBuckmaker.com WordPress Themes