Info
Na konia wsiadłem przypadkiem. Było to w lecie 2000 roku.
I wpadłem!
Mimo rożnych urazów, których nabawiłem się rozstając się z siodłem nie wyobrażam sobie życia bez koni.
Są receptą na stres.
Siadam w siodło i zmartwienia zostają na ziemi. Skupiam się tylko na tym, aby prawidłowo poruszać się.
Po godzinie zsiadam i okazuje się, że wszystkie problemy są mniejsze. Coś co wydawało się baaardzo ważne zostawiłem na godzinę i świat się nie zawalił.
Dni dzielą się na koniowe (te w które jestem w stajni) i zwykłe.
Brak komentarzy »
RSS feed for comments on this post. TrackBack URL
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, żeby móc dodawać komentarze.