Konia można uczyć w czasie jazdy. Nawet należy go wtedy uczyć.
Wybierasz się na przejażdżkę. Jest piękny wiosenny dzień. Moim zdaniem nie możesz być nastawiona na leniuchowanie w siodle. Załóż sobie gdzie chcesz pojechać i jedź tą trasą.
Wygląd otoczenia może się zmieniać. Ludzie, których nie było kilka dni wcześniej mogli tłumnie wylec na wiosenne słońce. Zaczęła rosnąć roślinność. To może niepokoić konia. Jeśli widzisz, że zaczyna zachowywać się niespokojnie, mów do niego, głaszcz go po szyi i cały czas poruszaj się rytmicznie - czy to pchając w stępie, czy to anglezując w kłusie.
Jeżeli koń uspokoi się i idzie równo - koniecznie go pochwal mówiąc “Dobry koń!”. Koń nie zrozumie co do niego mówisz, ale z intonacji głosu wywnioskuje czy go ganisz czy chwalisz. Postaraj się, aby nie miał wątpliwości
Jeżeli koń mimo uspokajania zachowuje się inaczej niż oczekujesz to… masz okazję, aby go czegoś nauczyć! Nie żartuję. Nie myśl o tym, że możesz mieć za chwilę potłuczony tyłek. Skup się na koniu!
Przestań być egoistą - skup się na koniu!
Daj mu chwilę popatrzeć. Pamiętaj, że dla konia czas płynie wolniej. Gdy Ty już tracisz cierpliwość, on dopiero zaczyna kojarzyć. Nie zepsuj efektu edukacyjnego przeszkadzając koniowi w kojarzeniu.
Gdy on zastanawia się, Ty cały czas delikatnie, ale bez przerwy popychaj go w tym kierunku w którym chciałaś pojechać. Gdy przejdzie obok straszydła - pochwal go.
Jeżeli koń wykona odwrót strategiczny, najedź znów na newralgiczne miejsce. Tylko powtarzając to co chesz osiągnąć i chwaląc konia po wykonaniu polecenia - nauczysz go zaufania do ciebie (bo było strasznie, a nic się nie stało).
Jeżeli pozwolisz końskiemu i swojemu strachowi na przejęcie inicjatywy i zrezygnujecie z przejechania obok strasydła to:
a) koń nauczy się, że może rządzić Tobą,
b) Ty nie nauczysz niczego konia,
c) przy napotkaniu kolejnego problemu też poradzisz sobie (najprawdopodobniej). Będzie narastało w Tobie przeświadczenie, że świat jest straszny, wszystko nie tak, a jazda konna pomyłką.