Mój sposób na stress, wspaniały relaks i cudowny odpoczynek
Spacer z psem jest cool. Ma jedną wadę. Mogę być myślami gdzie indziej. Pies zajmie się obwąchiwaniem, obsikiwaniem, a ja mam chwilę. W tym czasie myśli kłębią się po głowie. Ze spaceru wracam dotleniony, ale nie bardzo zrelaksowany.
Wsiadam na konia. Przez pierwsze kilka minut koń chodzi luźno, a j jeszcze myślami jestem “na ziemi”. Zaczynam od konia wymagać. Najpierw w stępie, ale bezlitosy nauczyciel (znaczy się koń) zaraz wykorzysta, że stopa, dłoń, biodro są ustawione nie tak jak powinny. Trzeba się skupić. “Poczuć Moc”, wyrzucieć z siebie złe myśli.
Jazda kończy się. Jestm dotleniony i dziwnie lekki. Przez pewien czas udało mi się wyrzucić z głowy myśli. Odpocząć od nich, zrelaksować się.
Dziękuję Ci Wielki Zwierzu na tę chwilę Wolności.